Mało/dużo nas do jedzenia chleba

Myślę o chorobie. O anoreksji, bulimi. O tym co kiedyś było tak silne,a teraz czasem tylko się odzywa,a tak to tkwi uśpione w mych czeluściach.

Pamiętam jak było na początku. Gdy jeszcze nie chciałam o tym mówić. Wiedziało kilka moich najbliższych. Reszcie nie chciałam mówić. Chciałam by był to mój słodki sekret. Tylko ja wiedziałam o tym. Tylko ja decydowałam co z tym dalej się wydarzy. Tylko ja i choroba, w tokscycznej zażyłości o smaku ciastek z kremem, chleba z margaryną i goryczy żołądkowej żółci.

Myślę teraz o tych wszystkich dziewczynach,które są na tym etapie. W tej fazie fascynacji sekretem i złudnym poczuciu bycia strażnikiem klucza do niesamowitej tajemnicy. Tajemnicy na miarę kamienia filozoficznego- my chore potrafimy zjeść ciasto i mieć ciastko. Jeść co chcemy w gigantycznych ilościach i wciąż być chudym. Masz ochotę na czekoladę? Zjedź od razu 6 czekolad!zjadłbyś kromkę chleba z nutellą? Czemu by od razu nie zjeść całego bochna?(oczywiście z czekopodobnym zamiennikiem,zostaną pieniądze na inne ataki). to jest okropna pułapka, która zaciska coraz to mocniej ściany ograniczającej nas klatki.

Myślę jak dużo takich dziewczyn czyta te słowa. Ile z nich jeszcze nie jest świadomych ogromu problemu i lepkości dotykającego nas wyniszczenia. Ile z nich natomiast doskonale zdaje sobie sprawę z wadliwości planu nazwanego „niejedzenie to zbawienie” albo „żryj a nie tyj”. Ile Was tam jest kochane? Ile z Was musi przechodzić przez to słodkie piekło? Ile chowa miski z wymiocinami po szafach? Ile brudzi talerze zamiast jeść obiad? Ile przeżuwa sprezentowane ciastko i szybko wypluwa je w chusteczkę „przy kichnięciu”?

Pamiętam to wszystko. Pamiętam spuchnięte ślinianki. Pamiętam strach przed wizytą u dentysty by nie odkrył mojej kruszejącej z zębami tajemnicy.

Ile nas musi tak cierpieć sprawdzając kaloryczność czegokolwiek. Ile parę razy na godzinę sprawdza czy na pewno czuć kości przez skórę? Ile?

Jestem tu w razie potrzeby. Jestem by odpowiadać na pytania i wskazywać możliwe rozwiązania.

mila-11@tlen.pl

Zdrowiejcie kochane, żyjcie, kochajcie i dajcie się kochać.

2 Komentarze

  1. Cześć, bardzo dotknęło mnie to, co napisałaś. Ostatnio zdałam sobie sprawę, że mogę mieć tendencje do bulimii. Całymi dniami liczę kalorie, martwię się każdym kęsem ale w pewnym momencie coś we mnie pęka i zjadam np: całe opakowanie słodkich płatków, których zazwyczaj nie tykam ,,bo tuczą”. Potem biorę 3-4 tabletki przeczyszczające, żeby mieć wrażenie ,że schudnę, żeby zapomnieć o tym co zrobiłam, a może po części dlatego żeby ukarać się nasilającym się całą noc bólem brzucha za moje nieposłuszeństwo. Jednak jestem świadoma moich ,,wypaczeń” od dwóch tygodni i od tych dwóch tygodni staram się zwracać uwagę na moje podejście do jedzenia i leczyć tą chorą relację. Jednak średnio mi wychodzi biorąc pod uwagę, że wczoraj znowu trochę mnie poniosło. Obiecałam sobie wczoraj wieczorem po ,,ataku”, że to koniec, że za bardzo się szanuję żeby się tak niszczyć. I dzisiaj było już dobrze, ale boję się jutra, boję się ,że nie dam rady wytrwać w postanowieniu i znowu zniszczę wszystko nad czym tak bardzo pracowałam a o czym tak bardzo marzę- żeby czuć się dobrze w sowim ciele, co było tak blisko, a jakiś czas temu znów to zniszczyłam. Jeśli będziesz chciała popisać, do masz mój mail, odezwij się pierwsza gdyż ja nie chcę zamęczać innych swoimi problemami wiedząc ,że ludzie mają własne. Pozdrawiam, Ela

Odpowiedz na „~ElaAnuluj pisanie odpowiedzi

Wymagane pola są oznaczone *.