Pinokio

Najgorzej zacząć mówić, zacząć pisać i zacząć czuć.

Zawsze myślałam, że dobrze potrafię opisywać moje emocje, że potrafię trafnie, obrazowo opisać to co czuję. Czas, refleksja, terapia pokazały jednak co innego. Coraz łatwiej jest mi się zamykać. Zagłuszać to co chcę powiedzieć, pomyśleć, poczuć. Stałam się marionetką, kukłą, która pozwala się nosić na falach nastrojów, kaprysów innych ludzi. Najpierw idzie moje ciało, a emocje się dopisują później. Racjonalizuję moje postępowania i dorabiam taką wersję uczuć, która pasuje do „spektaklu społeczeństwa”. Byłam kukiełką myśląc, że jest prawdziwym człowiekiem.

Coś się zmieniło. Pękają sznurki pętające moje nadgarski, głowę oraz kostki. Ruchy pochodzą z wnętrza, myśli, uczucia są echem z mojej własnej studni Ja. Nazywam swoje emocje, czuję wyrażniej i czasem najpierw czuję potem robię, myślę, nazywam.

Terapia pomaga. Jednak to ja sama jestem swoim własnym Gepettem i ja sama szlifuję strukturę mojego Ja. Z dnia na dzień czuję, że z twardego, bezmyślnego kawałka drewna staję się człowiekiem z krwi, kości i emocji.

Zaczynam czuć. Zaczynam chcieć. Zaczynam być prawdziwą sobą.

To piękne!

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.